czwartek, 31 stycznia 2019

Garść aktualności

Mam poczucie niedoczasu.
To już chyba stan permanentny i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie coś miało się zmienić 😊
Co tym razem zaprząta nasze głowy i codzienność?

Postanowiłam zmienić pracę. Po 11 latach otworzę nowy rozdział w moim życiu. Wierzę, że to dobry moment na zmianę, a przynajmniej, że lepszego nie będzie. Niezmiennie będę się starała łączyć rehabilitację i terapię Zoszki z tym, czego potrzebuje moja głowa czyli przestrzenią niezwiązaną z niepełnosprawnością. I tu, przyznaję, mam trochę pietra. Ale cóż, czasem trzeba po prostu spróbować. Mam nadzieję, że naszą rodzinną codzienność uda się ogarniać tak jak do tej pory (mniej lub bardziej w zależności od tygodnia 😜). 

Po wykonaniu pomiarów, odwiedzeniu lekarza oraz wypełnieniu niezbędnych dokumentów, złożyliśmy w MOPS-ie wniosek o dofinansowanie do zakupu podnośnika sufitowego LUNA. Chcielibyśmy go zawiesić u Zoszki w pokoju oraz w łazience w ramach likwidacji barier architektonicznych.
Jak uczciwie przyznała sympatyczna pani urzędnik szanse są marne, ponieważ wniosków jest bardzo dużo. Co ciekawe znaczna większość wniosków dotyczy remontu łazienek dla osób starszych, których po prostu nie stać na taki remont. Zoszka jest do tej pory jedynym dzieckiem z Kato, dla którego podobny wniosek został złożony. Nasza jedyna szansa jest taka, że pula środków, którą otrzyma MOPS zostanie podzielona na bardziej uszczegółowione zadania, z czego jedno będzie dotyczyło instalacji właśnie podnośników...
Koszt instalacji powala - to prawie 30.000 zł, a przecież nie instalujemy szyn w całym mieszkaniu. Przy takiej opcji cena byłaby astronomiczna. Doszliśmy do wniosku, że newralgiczne byłoby wsparcie naszych kręgosłupów w momencie, gdy podnosimy Zoszkę z łóżeczka i pomagamy jej usiąść na Buffinie/ wózku oraz w trakcie kąpieli/ toalety. Zosia lada moment będzie ważyła 25 kg. W jej wieku to niewiele, ale to taka waga, którą kręgosłup rodzica z każdym miesiącem odczuwa coraz bardziej. Sensowna, długofalowa rehabilitacja nie przysługuje nam żadna. Możemy jedynie we własnym zakresie dbać o kondycję oraz szukać sposobów, żeby unikać kontuzji czy przeciążeń.
A dlaczego nie bierzemy pod uwagę podnośnika stojącego? Pokój Zosi i łazienka są niewielkie, więc sprzęt stojący zabrałby lwią część powierzchni. Dla rodzica brakłoby już miejsca 😉
Chodzenie Zosi, siadanie czy wstawanie ma się raz lepiej raz gorzej. Mimo wszystko nie tracimy nadziei, że Zoszka będzie się przemieszczać po mieszkaniu głównie z naszym wsparciem lub przy wykorzystaniu Walkera lub Buffina, a montaż szyn sufitowych w całym mieszkaniu nie będzie konieczny. 
Pozostaje nam zaczekać  na decyzję MOPSu (przełom kwietnia i maja).

W grudniu, Zoszka wspierana przez wychowawczynię wzięła udział w międzyszkolnym konkursie plastyczno - technicznym. Uczniowie mieli wykonać dowolną techniką świąteczną bombkę. Zoszka zajęła...1 miejsce! Byliśmy pod wrażeniem! Pani Ania potwierdziła, że Zosia aktywnie uczestniczyła w wykonaniu bombki, co nas cieszy najbardziej. Nie ważny wynik, ważny udział i to czy się starasz/ przełamujesz się w czynnościach, które są dla ciebie trudne. Ważne, że chcesz.



Zosia z nagrodą  😊
Przytulaśny miś to jedna z dwóch najukochańszych maskotek Zoszki.



Poza tym martwimy się o nogi Zoszki. Bardzo. Niedawno pisałam, że Zosia się przełamała i znowu zaczęła chodzić po mieszkaniu z naszą pomocą. W międzyczasie pojawiła się silna rotacja prawej nogi do wewnątrz oraz lekkie "utykanie" i tendencja odciążania tej właśnie nogi. Zmienne napięcia, rotacja nóg lubią się niestety pojawiać, ale koniec końców znikają albo wracają do Zoszkowej normy. Tym razem  rotacja nie chce puścić mimo wielu godzin ćwiczeń oraz pionizacji.

Jutro mamy wizytę u ortopedy oraz, mam nadzieję, RTG bioder. To na początek. A potem zobaczymy...
Wasza modlitwa, trzymanie kciuków lub ciepłe myśli posyłane w Zosi stronę bardzo się nam przydadzą. MPD to uparty przeciwnik, ale może i tym razem uda się wyprzedzić go choć o krok?

sobota, 19 stycznia 2019

Prosto z serducha

Zosia nie uczy się ułamków ani arytmetyki.
Nie poznaje w tradycyjny sposób literek, pisania czy czytania.

Nadal spędza długie godziny na ćwiczeniach i terapiach.

Można by zapytać co dalej? Jakie są perspektywy?

Jest jedna. Ciężka praca połączona z wiarą w to, że jeszcze nie raz przywita nas miła niespodzianka.

W ostatnich miesiącach, mimo wielu trudnych dni, Zoszka bardzo często domaga się czułości i przytulenia.
Przestała wyganiać mnie z pokoju wieczorem (naprawdę tak było!), prosi żeby ją przytulać, dawać buziaki czy śpiewać jej ulubione piosenki lub kołysanki.
Co więcej, Zosia przestała ssać palce w nocy i w zasadzie nie pamiętam kiedy robiła to po raz ostatni w ciągu dnia. Ta bardzo silna potrzeba dawała jej poczucie bezpieczeństwa oraz koiła lęk i ból.
Teraz wieczorami są tulasy, kołysanka, masażyki, a na koniec, Zoszka często mówi "dobranoc", co oznacza " możesz już iść, dam radę zasnąć" 😊

Chcę wierzyć, że podarowanie Zosi relacji, bliskości oraz poczucia bezpieczeństwa to najlepsza droga przebijania się do niej i sprawiania, żeby czuła coraz lepiej, mimo wielu dolegliwości, które utrudniają jej codzienne funkcjonowanie. Myślę jednak, że bez niezliczonych godzin terapii nie znaleźlibyśmy się w tym miejscu, w którym jesteśmy teraz. Zoszka do tej pory sygnalizowała nam potrzebę bliskości w ilości mikro lub całkowicie ją odrzucała, powodując, że nieraz ryczałam z bezsilności.

Miniony rok upłynął nam również pod znakiem walki z niechęcią Zosi do chodzenia. Szalenie zależy nam, żeby Zosia była jak najbardziej mobilna oraz potrafiła przemieszczać się z naszym wsparciem na własnych nogach. Nie było łatwo, ale mam wrażenie że w tym zakresie jest coraz lepiej. Chodzimy umyć ręce do łazienki czy kursujemy między dużym pokojem a pokojem Zosi. Nie poddamy się tak łatwo 😉

Podarowaliście nam kilka lat nieodpuszczania (1% towarzyszy nam od 2012 r). 
Przez ten czas, wiele sytuacji testowało naszą wytrzymałość. Niejednokrotnie mieliśmy poczucie, że potrzeby Zosi przerastają nas kompletnie. Mimo to udało się wytrwać do tej pory i pokonywać krok za krokiem kolejne trudności.

Co roku, gdy czekam na pełne zaksięgowanie 1%, mam w sercu marzenie, żebyśmy nadal mogli działać i się nie poddawać. A przecież liczba osób wymagających pomocy rośnie lawinowo i mam świadomość, że każdy zasługuje na szansę i nadzieję na lepszą przyszłość.

A później przychodzi podsumowanie wpłat i ściska mi serce ze wzruszenia, że nadal jesteście, mimo, że Zosia jest coraz starsza, a problemów nie ubywa.

W tym roku jest podobnie - po raz kolejny otrzymaliśmy wyjątkowy prezent. W najbliższych miesiącach nie będziemy się martwić o terapię Zoszki 😊 

Będziemy kontynuować:

- 3 x w tygodniu rehabilitację ruchową (w tym cotygodniowe ćwiczenia w kombinezonie Dunag oraz z wykorzystaniem Podrobota)
- Growth Through Play - (Rozwój Przez Zabawę)
- Halliwick & Watsu czyli wodne szaleństwa na basenie
- Hipoterapia (jak tylko zawita wiosna)
- AAC

Dodatkowo, wykorzystując środki w ramach 1%, wykonamy dla Zosi nowe ortezy oraz zakupimy obuwie ortopedyczne do ćwiczeń.

Dogoterapię, zajęcia z psychologiem, pedagogiem, logopedą oraz SI Zosia otrzyma w ramach państwowych subwencji i programów.

Sprzęty ortopedyczne (te grubszego kalibru, których koszt zakupu przekracza 10.000 PLN) niezmiennie będę się starała zorganizować w ramach wsparcia z rozmaitych fundacji i organizacji.

Tyyyyyyle mamy w sobie wdzięczności, za każdą, najmniejszą nawet wpłatę 1%  na subkonto Zoszki!
Poczucie, że nie jesteśmy sami zdecydowanie dodaje skrzydeł, 
Bardzo, bardzo Wam dziękujemy za to, że podarowaliście nam swój 1%! Obiecuję, że nadal będziemy starali się go jak najlepiej zagospodarowywać, dając Zosi kolejne szanse na rozwój oraz bycie pogodną i szczęśliwą dziewczynką.

Pozostajecie dla nas anonimowi, ale wiemy, że wpłaty przyfrunęły do nas z urzędów skarbowych wielu miast i miejscowości:

Żywiec, Nowy Sącz, Gorzów Wlkp, Kłobuck, Poznań, Olkusz, Katowice, Kraków - Podgórze, Bytom, Brzesko, Sosnowiec, Tychy, Kraków - Nowa Huta, Szamotuły, Poznań  - Winogrady, Mysłowice, Gliwice, Częstochowa, Cieszyn, Myszków, Chrzanów, Biała Podlaska, Zabrze, Wodzisław Śląski, Rybnik, Legnica, Czechowice - Dziedzice, Jasło, Żywiec, Siemianowice Śląskie, Chorzów, Będzin, Olsztyn, Dąbrowa Górnicza, Warszawa  - Bemowo, Tarnobrzeg, Piła, Żory, Pszczyna, Warszawa  - Bielany, Łódź  - Bałuty, Kraków - Prądnik, Zamość, Ruda Śląska, Piekary Śląskie, Mikołów, Opole, Kielce, Jaworzno, Zielona Góra, Miedzyrzecz, Bydgoszcz, Poznań - Nowe Miasto, Racibórz, Kraków - Stare Miasto, Wrocław - Śródmieście

A gdyby tak zaznaczyć Was wszystkich na mapie?
Proszę bardzo 😊:



1% to tylko z pozoru niewielka rzecz. Naprawdę ma wieeelką moc, czego my rokrocznie doświadczamy 😊

wtorek, 1 stycznia 2019

A ku ku...2019

I kolejny rok za nami. 
Ciężko uwierzyć że to już!

Radości przemieszane ze smutkami.
Zoszkowe odejścia i powroty.
Początek szkoły, nowe słowa, wspólne posiłki przy stole (znowu, yeah!).
Tysiące wydreptanych kroków na ćwiczeniach.

Płacz i bezsilność przemieszana z euforią do nieba.

Ot nasze życie.

Czasem pukają do nas małe szczęścia, beztroska, zwyczajność.

Oby było ich jak najwięcej w Nowym Roku!
I żebyśmy bardziej potrafili dostrzegać i doceniać to co mamy, niż to czego nam brakuje.

Do życzeń dorzucamy marzenie wyjazdu z Zosią w góry, żeby powłóczyć się wspólnie na szlaku. Niech no tylko wiosna zawita na dobre :)!

Na koniec wrzucamy filmik, do obejrzenia jakby nas jakieś zwątpienie dopadło. 
Tuż po Świętach Zoszka ponownie pokonała trasę od swojego łóżka do dużego pokoju. 
Powiecie niby co w tym nadzwyczajnego, banalne, prawda?
A my czekaliśmy na to kilka ładnych miesięcy, tak bardzo Zosia nie chciała chodzić w domu. Okołoświąteczne dni były zmienne (ostatnia stała czwórka wciąż ani myśli wyjść), samopoczucie średnie, a mimo to Zosia się przełamała!




Życzymy Wam dużo dobrego na ten Nowy Rok!


poniedziałek, 24 grudnia 2018

Wigilijnie

Biegamy, organizujemy, dopinamy na ostatni guzik.
Żeby było pięknie, rodzinnie, przytulnie.

Na pewne sprawy nie mamy jednak wpływu.
Ot, te nieszczęsne wychodzące zęby stałe Zosi.
Dokuczają teraz falami.
Co zrobić, gdy Zoszka na zaproszenie do wigilijnego stołu woła "iść" i odpycha nas ręką (czytaj: nie chcę).
Znajomy, niefajny ścisk w sercu ma się w tym momencie znakomicie i ani myśli puścić.
W mojej głowie kłębek myśli. Który to już raz? Kiedy znowu będzie lepiej? Czy kiedyś będzie dobrze na dłużej?
I to oblewające poczucie bezradności.

Pozwalamy Zosi zostać u siebie w pokoju.
A my świętujemy Boże Narodzenie w rodzinnym gronie tuż obok.

Ale przychodzi taki moment, gdy Tata postanawia spróbować raz jeszcze. Trafił!
Rozmowy, dzieciaki śmigają, kolędy w tle. Mimo tego rodzinnego rozgardiaszu Zoszka pozostaje z nami. I doprasza się co chwilę o śpiewanie "sto lat sto lat". No ale świętujemy w końcu urodziny :)

Czasem nie trzeba nic więcej. Zupełnie nic.

Mały cud na wyciągnięcie rąk.


Życzymy Wam pięknego wspólnego świętowania!
Może z niedomytą szybą czy bez kompletu 12 potraw, ale z miłością. Tak naprawdę razem.





poniedziałek, 17 grudnia 2018

Antek

Dwa spotkania, a każde zupełnie inne.

Za pierwszym razem Zoszka była w genialnym kontakcie, już przed wejściem na salę wołała "piesek!".
Dogoterapia była wypełniona głaskaniem, przytulaniem i mnóstwem śmiechu. Wiele frajdy sprawiało Zosi karmienie Antka.

Następne zajęcia były inne. Po tygodniu mniejszych i większych niepokojów oraz napięć (kolejne zęby stałe w drodze), Zosia nie była tak chętna do wspólnej zabawy. Uporczywie domagała się swojej grającej książeczki, która w sytuacjach trudnych pomaga Zosi poradzić sobie z emocjami. Ale nawet wtedy, mimo wielu momentów wyłączenia Zoszka wracała. Pozwalała Antkowi zjadać psie przysmaki ze swojej stopy (wykorzystaliśmy to, że Zosia znowu ma potrzebę ściągania skarpetek) i od czasu do czasu sama go karmiła.







Nie było spięcia, że zajęcia są od do. Nie było presji, że Zosia musi się czegoś nauczyć. Początkowe plany i założenia były na bieżąco dostosowywane do możliwości i samopoczucia Zosi w danym dniu. Gdy Zoszka potrzebowała przerwy, dostawała chwilę, żeby odetchnąć. Gdy jednak wracała do Antka, miała możliwość ponownego wejścia w relację z psiakiem.


Wyjątkowy czas podążania za dzieckiem oraz jego bieżącymi możliwościami. Czas nauki empatii, tolerancji i troski.
Niezmiennie uwielbiam!

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Zosia

Tak, jeździ na wózku i jest dotknięta niepełnosprawnością intelektualną, ale oprócz tego ma marzenia jak wszyscy i zasługuje na to, aby nie być postrzeganą jedynie przez pryzmat swoich ograniczeń i dolegliwości.
Zosia uwielbia pływać na basenie i robi to genialnie!
Mnóstwo radości sprawiają jej szaleństwa na falach morskich podczas wakacji.
Lubi wspólne rodzinne wycieczki rowerowe.
Mogłaby pochłonąć całe opakowanie wafelków do lodów lub ich ekwiwalent w czekoladzie :D
O 6.00 rano nakrywa się kołdrą jak rasowa nastolatka, gdy próbuję ją ściągnąć z łóżka.
Ma swoje ulubione piosenki i zabawy.

Po prostu nasza Zoszka.

Światowy Dzień Osób Niepełnosprawnych - to dziś.




piątek, 23 listopada 2018

Listopadowo

Przyszła szarość i słota. Rowery pochowane, spacerów jak na lekarstwo. 
Domowo się zrobiło. Przeganiamy jesienne katary, testujemy nowe przepisy kulinarne, gramy w planszówki. I nawet zimowy śpioch dopadł wszystkich z podobną mocą (czytaj: jest szansa na wstanie w weekend po 8.00 :P). Zoszka raz z nami, raz obok nas. Cieszymy się gdy wraca i staramy się nie przeżywać zbyt mocno, gdy nam odfruwa, choć łatwo nie jest.

Pisałam w ostatnim poście, że multifunkcyjny Buffin stał się faktem. Jesteśmy już po spotkaniu, w trakcie którego Panie opiekujące się na co dzień Zosią w szkole i ja dowiedziałyśmy się jak z tego wypaśnego sprzętu korzystać  Cudowne jest, że Zosia może być pionizowana także w szkole. Spędza tam w końcu sporo godzin. W zależności od dnia i zajęć, udaje się wygospodarować czas również na stanie. Mięśnie pracują, poprawia się krążenie, stawy są dociążone, a ciało "uczy się" prawidłowej pozycji podczas stania. Bez względu na to jak będzie się u Zosi rozwijać umiejętność przemieszczania się, przebywanie w pozycji pionowej będzie jej zawsze tak samo potrzebne.

Buffin zapewnia Zosi wygodne siedzenie, a także ułatwia przemieszczanie się z Zoszką po szkole (duużo bardziej skrętne koła niż w Kimbie + uchwyt do pchania).

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jeden z najnowocześniejszych sprzętów jest dla Zosi dostępny!




Za nami pierwsze zajęcia dogoterapii. Zoszka miała kontakt z pieskami w przedszkolu, zależało nam więc na zapewnieniu Zosi podobnych spotkań w okresie szkolnym. Udało się! I do tego bezpłatnie 
Po raz pierwszy miałam okazję obserwować Zoszkę w takiej sytuacji. Widać, że dawało jej to mnóstwo radości, choć czasem sprawiała wrażenie jakby chciała się bawić, ale ilość bodźców ją przerastała. Podczas zajęć jest na szczęście swobodnie. Jeżeli potrzebna jest przerwa, Zosia dostaje czas, żeby ochłonąć i ogarnąć docierające bodźce. Dogoterapia, to również szkoła szacunku wobec zwierząt. Zoszka uczy się co psiaki lubią, a czego nie (głaskanie, tulenie, delikatny dotyk). Myślę, że to wszystko jest Zosi szalenie potrzebne. A jeżeli do tego sprawia jej to mnóstwo radości, będziemy chcieli z takiej formy zajęć korzystać jak najdłużej.



Zosia ma skok komunikacyjny! Coraz częściej zaczyna tworzyć wypowiedzi złożone:

Śpiewamy piosenkę/ Śpiewamy "Szczotka pasta"/ Jeść obiad/ Idziemy do domu/ Jedziemy na basen

Zdarzyło się również, że zjadła w szkole obiad, odsunęła talerzyk, po czym powiedziała "drugie danie" 
I tak kroczek za kroczkiem w stronę coraz pełniejszej komunikacji 

Poza tym każdego tygodnia, Zoszka przemierza niezmiennie setki kroków w Dunagu oraz z wykorzystaniem Podrobota.
Jesień, nie jesień - bez ćwiczeń ani rusz ;)


piątek, 26 października 2018

Świeżutki, wprost spod igły - już jest ☺

No muszę, bo się uduszę - MAMY TO! 
Nowiutkie, najlepiej jak się dało dopasowane do potrzeb Zosi siedzisko Buffin, które posiada również funkcję pionizatora (wersja full wypas z obsługą na pilota!) jest już w szkole Zosi.
Na początku listopada czeka nas jeszcze spotkanie z panią Anią, wychowawczynią Zosi oraz panem, który nauczy nas ten bajeczny sprzęt obsługiwać.
Najcudowniejsze jest to, że całkowity koszt zakupu czyli...12.000 zł udało nam się pokryć nie zabierając nic z subkonta Zosi!
3600 zł otrzymaliśmy z NFZ, 3 fundacje oraz PFRON odmówiły nam dofinansowania, pozostałe koszty zostały pokryte przez mojego pracodawcę 

Podobne siedzisko, z tym, że bez funkcji pionizatora mamy w domu i sprawuje się ono naprawdę dobrze. Ponieważ Zoszka roooośnie i podnoszenie jej lub pomaganie przy wstawaniu staje się coraz trudniejsze, możliwość płynnego przejścia z pozycji siedzącej do stojącej, bez potrzeby dodatkowego dźwigania Zosi jest opcją bardzo komfortową. 
W kwestii jak najczęstszego przebywania w pozycji pionowej nic się nie zmieniło. Potrzebują tego Zoszkowe mięśnie, stawy oraz narządy wewnętrzne. A ponieważ Zosia przeżywa w tym zakresie ostatnio spory bunt, niezmiennie poszukujemy rozmaitych sposobów, żeby nasza Zofijka była w jak najlepszej kondycji.
Więcej o urządzeniu multifunkcyjnym znajdziecie tutaj.

Gdy ktoś pyta mnie, ile kosztuje sensowny wózek czy siedzisko dla Zosi i słyszy odpowiedź, najczęściej widzę wielkie zdziwione oczy. Stają się one jeszcze większe, gdy podaję kwotę dofinansowania z NFZ. A co z resztą kwoty? I co z faktem, że sprzęt jest niezbędny zarówno w  domu jak i w szkole/przedszkolu/placówce, bo przecież nie da się zabierać choćby siedziska pod pachę dzień w dzień.

Nawet jeżeli jakimś cudem oboje rodzice dziecka z niepełnosprawnością pracują, kupno sprzętu ortopedycznego czy rehabilitacyjnego za kilka tysięcy graniczy z cudem. Do tego dochodzą jeszcze koszty terapii, ćwiczeń, leków, wizyt lekarskich.

Na subkoncie Zoszki trwa księgowanie 1%, a my czekamy i niezmiennie czujemy wdzięczność za każdy grosz, który na nie trafia.
Wiemy, że nasza Zofijka już zawsze będzie wymagała rehabilitacji oraz rozmaitych form terapii. To, że przez ostatnich kilka lat nie musieliśmy martwić się o pokrycie związanych z tym kosztów jest czymś absolutnie wyjątkowym i wspaniałym! Dodatkowe pieniądze organizowaliśmy jedynie na zakup drogich sprzętów, które były potrzebne na różnych etapach życia Zosi.

Dziękujemy, że cały czas jesteście z nami!

Bardzo chciałabym pisać o tym, że z Zoszką jest coraz lepiej i lepiej, ale życie biegnie swoim torem, nie pytając nas o zdanie. Raz góra, raz dół i morze zwątpienia. Mimo wszytko gdzieś tam głęboko w sercu wierzę, że za tych kilkanaście lat, Zosia będzie szczęśliwą dziewczyną, która będzie czuła się bezpieczna i otworzy się bardziej na świat.

 *****

I jeszcze w skrócie:

Za nami pierwsze sezonowe przeziębienie. Jak szybko przyszło, tak szybko odchodzi. I dobrze, bo szkoda na nie czasu!



Gdy kataru nie ma, jest basen, ostatnio wersja z falami, prądami rzecznymi i zjeżdżalniami - to zdecydowanie raj dla Zoszki i Frania (no dobra, dla mamy też, bąbel rullezzz, kto był w Rudzie, ten wie ;)). A na koniec trudne wybory - pistacja czy orzech laskowy :P


Zosia załapała się na bezpłatną indywidualną dogoterapię. Cykl 10 spotkań. Cudnie!

I jeszcze wspomnienia, ech. Złapaliśmy bakcyla bez dwóch zdań. 
Dopóki pogoda pozwalała, każdy weekend był rowerowy 



niedziela, 7 października 2018

Jesienny chillout

Korzystamy póki się da.
Zanim mróz zetnie szyby i zaczerwieni nosy.
Jest bajkowo. Zupełnie nie chce nam się siedzieć w domu.
Rowery. Lody. Plac zabaw. Niewiele do szczęścia potrzeba 

Przy okazji dokonujemy naszych małych odkryć.
Ot choćby taka huśtawka.
W okresie wakacyjnym mocno wyciągnęło Zosię do góry i mimo, że wszerz jest jeszcze sporo zapasu, zwykłe kubełkowe huśtawki są już właściwie poza zasięgiem. Nogi najzwyczajniej w świecie przekopują piasek, nie pozwalając się bujać. A Zoszka niezmiennie to lubi.
Na tradycyjnej huśtawce Zosia nie czuje się stabilnie i może spaść. 
Przypadkiem znaleźliśmy wersję idealną na teraz. I jeszcze hamak. Miodzio dla Zosi! Żeby tak jeden podobny egzemplarz mieć na osiedlu, ech.
Póki co jeździmy sobie do pobliskiego parku na rowerach.








A Wam jak mijają weekendy?

piątek, 28 września 2018

Pierwsze szkolne koty za płoty

Pierwszy miesiąc w szkole jest już niemal za nami.
Zleciało w trymiga!

Powolutku zaczynamy się ogarniać. Wcześniejsze pobudki, nowe trasy, zmienione pory ćwiczeń czy terapii. Idzie nam całkiem całkiem 

A Zosia w szkole?

Jest dobrze!
Tak, Zosia jest zmęczona.
Tak, bywają nerwy, krzyk i złość, ale mimo wszystko mamy poczucie, że na ten moment kierunek jest dobry.

Skąd to wiemy?

Po pierwsze jest rozmowa i bardzo intensywna korespondencja z panią wychowawczynią. Nasze uwagi są brane pod uwagę i sposób prowadzenia Zosi jest oparty na współpracy.

Przez tych kilka ostatnich lat przeszliśmy przez mnóstwo różnych terapii. Od klasycznych jak metoda krakowska. U nas  - wybaczcie -  doświadczenie makabryczne. Do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć takiej formy zajęć. Weszliśmy również na drogę komunikacji alternatywnej. To był strzał w dziesiątkę! Zoszka zaczęła się komunikować, a nie wypowiadać wyuczone dźwięki i wyrazy bez kontekstu. Jednak do tej pory nie udało nam się "rozgadać" Zosi czy korzystać z symboli w sposób bardziej swobodny. Jesteśmy w tej chwili na etapie przebudowywania Mówika. Zobaczymy na ile zmiany będą owocne.
Od wielu lat mojemu sercu bardzo bliskie są terapie niedyrektywne, ale w przypadku Zoszki jest tak, że sprawdzają się również elementy terapii behawioralnej.
Po tych 9 latach szukania drogi do Zoszkowego świata, wiem, że nic nie jest jednoznaczne. Nie potrafię się upierać przy jednej formie zajęć i mam potrzebę szukania osób, którym ufam, a przede wszystkim, którym ufa Zosia. Potrzebuję najzwyczajniej w świecie pomocy w pokonywaniu codziennych wyzwań. I takie podejście nie raz potrafiło mnie pozytywnie zaskoczyć. 

Możemy mieć drobne zastrzeżenia do funkcjonowania systemu szkolnego (Zosia jest uczennicą w dużej publicznej szkole) czy marzyć o tym, żeby sale były pięknie wyremontowane i nowocześnie wyposażone, jednak najlepszą informacją zwrotną, jest dla mnie Zosia wołająca co rano "Do szkoły!" oraz "Przytulić", wypowiadane do pań, a to świadczy, najzwyczajniej w świecie, o zaufaniu 



*****


- Zosiu ścisz! (zabawkę) - woła Tata
Zosia ścisza, woła do Taty "Iść!" (w sensie: idź już sobie). Tata wychodzi, Zosia odprowadza go wzrokiem po czym podkręca głośność na full :P