niedziela, 13 sierpnia 2017

Ja podrobot

Zoszka ćwiczy regularnie na różne sposoby.
Rozciąganie, ćwiczenia na piłce i wałku. 
Nauka wstawania, ćwiczenie równowagi.
Chodzenie w Dunagu po powierzchni płaskiej oraz po schodach.

Do tego dochodzą zajęcia na basenie, hipoterapia.

Sporo tego.

Niedawno Zoszka rozpoczęła nowy rodzaj rehabilitacji. 
Taki rodzaj ćwiczeń niczego nie zastępuje, jest za to świetnym uzupełnieniem tego, co robiliśmy do tej pory. 
Niezmiennie pracujemy nad utrwalaniem prawidłowych wzorców ruchu, dociążaniem stawów, oraz szukaniem rozmaitych sposobów, aby mięśnie pracowały w możliwie najbardziej optymalny sposób.

Kilka lat temu mieliśmy możliwość testowania systemu GEO (w Gliwicach). Zosia nie zakwalifikowała się wtedy na taką formę rehabilitacji mimo, że mierzyła już wymagane minimum 90 cm wzrostu. Była zbyt drobna. Po założeniu specjalnej uprzęży okazało się, że kolanka wędrują do środka powodując układanie się nóżek w literę X, a tak być nie może. 
Pojawiła się jednak alternatywa dla GEO: Podrobot. Wynalazek prosto z Polski.

Od niedawna ten sprzęt jest dostępny także dla naszej Zosi! Mamy szczęście, ponieważ takich nowoczesnych urządzeń jest zaledwie kilka w naszym kraju. 

Podrobot oferuje kilka trybów pracy: ćwiczenie chodzenia, przysiady, rowerek oraz wchodzenie po schodach. Każdy moduł zapewnia precyzję ruchu miednicy, nóg, stóp.
Projektując urządzenie zadbano o to, aby rehabilitant mógł zmieniać tempo oraz zakres ruchu każdego ćwiczenia.
Podczas ćwiczeń Zoszka jest stabilizowana odpowiednimi pasami, których ilość można regulować dostosowując poziom asekuracji do potrzeb małego pacjenta. 

Fajnym patentem jest również to, że dziecko jest  upinane w pozycji siedzącej. Podczas pionizacji siedzisko automatycznie opada. Po skończonych ćwiczeniach wraca się do pozycji siedzącej.

Zosia zareagowała na podrobota dobrze. Biorąc pod uwagę, że wszelkiego rodzaju nowości są dla niej bardzo trudne, jesteśmy dobrej myśli mając w pamięci dotychczasowe "treningi" 

video

video

video

video
A tu już bez pasów stabilizujących tułów.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Bioderka

Wszystko wskazywało na to, że na kontrolne zdjęcie RTG stawów biodrowych przyjdzie nam jeszcze poczekać (kolejki, czas urlopowy). Nagle okazało się, że znalazł się wolny termin na dziś. I jak tu z takiej możliwości nie skorzystać?

Odwołaliśmy dzisiejsze zajęcia terapeutyczne, zostawiliśmy Frania pod skrzydłami Babci i pojechaliśmy: Zosia, zapas borówek i czekolady, ulubiona muzyka oraz mum&dad.
Najpierw potrzebna była wizyta u pediatry, przed gabinetem którego Zoszka z mocą zawołała "Uciekamy!" ☺ 
Wbrew zapowiedziom Zoszka nie czmychnęła, ale spokojnie zaczekała u lekarza na dopełnienie niezbędnych formalności. Z otrzymanym skierowaniem pomknęliśmy do drugiej placówki zrobić zdjęcie.
Wszystko poszło szybko i sprawnie. Zosia przed wejściem do gabinetu została udobruchana zabranym prowiantem, co przełożyło się na wzrost stężenia glukozy we krwi, a to z kolei na bardzo dobre samopoczucie. Myślę, że kilka kostek czekolady na rozluźnienie, gdy czeka Zosię stresujące badanie lub wizyta lekarska jest miłą perspektywą. Staramy się, żeby Zosia utrwaliła sobie trudne sytuacje w zestawieniu z pozytywnymi bodźcami. Póki co wersja ulubiona muzyka + maszkety sprawdza się najlepiej.
Nie wiem czy podobne działanie pomogłoby nam również przed wizytą u dentysty, która póki co jest dla nas przysłowiową wyprawą na Mount Everest, ale dobrze, że choć w niektórych sytuacjach wiemy jak zapewnić Zoszce poczucie bezpieczeństwa.

Pod koniec sierpnia czeka nas jeszcze wizyta u ortopedy, aby porównać aktualne zdjęcie stawów biodrowych z tym wcześniejszym.