wtorek, 15 stycznia 2013

A to państwowa rehabilitacja właśnie...

Po świąteczno - noworocznej przerwie pojechałyśmy dzisiaj z Zoszką do ośrodka, w ramach którego mamy tygodniowo 30 min rehabilitacji, 30 min zajęć z logopedą i tak bardzo lubianą przez Zoszkę logorytmikę, a tu zmiany, zmiany, zmiany.
Logorytmika odbywała się w ramach refundacji PFRON-owskiej. Na początku stycznia rehabilitanci otrzymali informację, że program dla młodszych dzieci (w tym Zosi) zakończył się (choć rozpiskę zajęć rodzice otrzymali do czerwca włącznie). Szczerze mówiąc byłam przekonana, że jeśli podejmuje się trud zebrania ekipy terapeutów, którzy tworzą grupy maluchów i wkładają wiele wysiłku w to, by zajęcia były ciekawe i miały dużą wartość terapeutyczną dla dzieciaczków, można mieć nadzieję, że taki program będzie refundowany przez dłuższy czas. Ale nie ma tak dobrze - w przypadku terapii państwowych wszystko jest możliwe i czasem czeka nas gorzkie rozczarowanie.
Mamy możliwość korzystania z logorytmiki w ramach NFZ-u, ale wtedy musimy zrezygnować z zajęć z logopedą - nie możemy przekroczyć tygodniowego przydziału na zajęcia ze specjalistą czyli 30 min. Kompleksowość terapii, o której zapewniał mnie jakiś czas temu NFZ-owski urzędnik, aż bije po oczach.
Mamy jeszcze jedną opcję - rehabilitację na tzw. PROGRAM (poza NFZ-em). Obejmuje on 40h rocznie co daje nam plus minus 5 miesięcy terapii, a później ciach - jedyną opcją jest powrót pod opiekuńcze skrzydła NFZ-u i wybór przed którym stają rodzice: logopeda czy logorytmika. 
Dodatkowo, od przyszłego tygodnia Zosia zacznie ćwiczyć z nową panią rehabilitantką. Jest taki ośrodkowy zwyczaj, że co roku zmienia się osoba prowadząca zajęcia ruchowe. Dotyczy to wszystkich dzieci, bez względu na rodzaj zaburzeń. Szkoda, bo Zosia zdążyła się już oswoić z metodami pracy dotychczasowej pani rehabilitantki.  Nie jestem pewna czy taka coroczna rotacja jest korzystna dla wszystkich maluchów. Nie mamy na to wpływu, pozostaje więc mieć nadzieję, że koniec końców ta modyfikacja będzie dla Małej dobra. 
W życiu Zoszki jest mnóstwo zmian. Wiem, że od czasu do czasu są potrzebne, wnoszą powiew świeżości, ale gdy są one konsekwencją gąszczu przepisów państwowej rehabilitacji, ręce opadają. 
W tym miejscu wkracza na szczęście 1%. Codzienna rehabilitacja ruchowa, Hallwick oraz terapia SI uzupełniona komunikacją alternatywną i zajęciami z psychologiem, zapewniają Zoszce stały rytm i nieustanne bodźcowanie na wielu polach. Do tego zajęcia odbywają się z terapeutami, do których mamy zaufanie. Bez tej możliwości byłabym matką - frustratką. A tak popsioczę sobie na państwową rehabilitację przez jeden dzień, a następnego zapakuję Zosię na zajęcia możliwe dzięki wszystkim tym, którzy zdecydowali się wesprzeć Zoszkowe zmagania z codziennymi przeciwnościami. I za to  - bardzo dziękuję J!



12 komentarzy:

  1. Zoszko Radoszko!
    Właśnie posłałem "ci" PIT-28 z procentem na walkę z MPDz/NFZ. Naśladownictwo wskazane. Bywaj!

    Wuj Jacek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wuju drogi,
    Dziękujemy baaardzo!
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. dzielna zosia, a mnie czytajac takie rewelacje i u was i na blogu magdalenki i innych blogach , rece opadaja i doceniam jeszcze bardziej to , ze mojemu tadeuszkowi poszczescilo sie urodzic sie w innym kraju, i kozystac z przywileju wszelkich mozliwych terapii na recepte.pozdrawiam i sily zycze!!! i duzo jednoprocentowiczow! :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, na pocieszenie - możliwości terapii prywatnej są na szczęście na bardzo dobrym poziomie w Polsce. Internet jest genialny do uzyskania wartościowych namiarów :)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego dobrego Aniu i Zosiu, dużo "jednoprocentowców "
    i zdrówka .Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. I co tu napisać...co napisać..
    ręce opadają.

    Ja już na NFZ nie liczę, nigdy nie liczyłam - po urodzeniu się Frania NFZ szanowny zaproponował nam 30 min rehab ruchowej na...miesiąc. I tyle. Koniec. Gdyby nie Dobrze Ludzie, nie wiem gdzie bylibysmy dzisiaj z Franiem.

    Buziaki dla Was
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, niestety właśnie ja już też niejednokrotnie przekonałam się o kłopotach z NFZ, dają coraz mniej i uważają , że to ma pomóc i zagwarantować lepszy byt...dobrze, że tacy rodzice jak Wy i my są, bo możemy dzieciom zapewnić na prawdę lepszy start i musimy niestety sami pokrywać wysokie koszty rehabilitacji. Powodzenia, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  8. W Waszym przypadku, Dzielny Franku, NFZ pobił chyba rekord indolencji - 30 minut na miesiąc... sama walczę z tym samym molochem, ale oczy wyszły mi za uszy... ech...

    OdpowiedzUsuń
  9. Chore są te polskie przepisy. Przecież wiadomo, że dziecko potrzebuje i tego i tego, a oni każą wybierać. My póki co mamy rehabilitacje dwa razy w tygodniu po około 30 minut do godziny. Cwiczymy metodą vojtovą, czego moja mała nie znosi.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo szczęścia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko pozostaje życzyć wiele 1 % i sił - u nas podobny początek roku jak zauważyła Ania.

    OdpowiedzUsuń