niedziela, 5 lutego 2017

Sanki :)

Zoszka ma 7 lat, a dopiero tej zimy doczekała się jazdy na sankach.
Próbowaliśmy już kilka razy, ale nóżki Zosi miały tak duży problem z prostowaniem się w kolankach, że Zoszka w ogóle nie była w stanie siedzieć z nogami wyciągniętymi przed siebie i przewracała się na bok. Nie było więc mowy o jeździe na sankach, które są w ciągłym ruchu.

Istnieje możliwość kupienia sanek specjalistycznych, dostosowanych do potrzeb Zoszki, ale w ostatnich latach zima była tak mizerna, że mieliśmy inne, pilniejsze potrzeby dotyczące sprzętu ortopedycznego.

W ostatnim roku Zoszka zaczęła prostować nogi w siadzie, a zima nareszcie postanowiła być taka jak powinna być - z solidną porcją białego puchu. Nie mogliśmy więc nie spróbować! Co prawda zmniejszona liczba ćwiczeń w okresie Świąt, a później grypa sprawiły, że napięcie zwiększyło się w przywodzicielach, a kolanka mają tendencję do mocniejszego niż wcześniej zginania się, ale pomimo to udało nam się wybrać po raz pierwszy na sanki we czwórkę 

W tym roku mieliśmy znacznie mniejsze problemy podczas ubierania się. Zakładanie spodni od kombinezonu oraz zapinanie kurtki zawsze wywoływało histerię. Od jakiegoś czasu ubieranie się przebiega bez większych emocji. I niech tak pozostanie!

Co do wyzwań, niezmiennie mamy problem z rękawiczkami. Mimo, że na dworze ręce Zosi są zimą mocno wychłodzone, nie udaje nam się jej przekonać do zaakceptowania jakiejkolwiek pary rękawiczek. I tak od kilku lat. Chowamy je więc w powyciąganych rękawkach kurtki, co na mrozie się nie sprawdza, więc póki co dłuższe spacery odpadają. Musimy do jakiegoś sweterka/polarku doszyć ciepłe, miękkie i wygodne łapki, których Zosia nie da rady ściągnąć.

Mamy też kłopot z czapką. Zoszka akceptuje jedną jedyną, która lada moment będzie za mała. Robiliśmy już podchody z innymi modelami, ale wszystko zostało odrzucone w try miga. Mam więc nadzieję, że koniec końców uda nam się znaleźć czapkę, którą Zosia zaakceptuje.

Za to miękki szalik został polubiony od pierwszego przytulenia 

Zosiula bardzo polubiła zjeżdżanie z górki! Robiła to sama, przy niewielkiej asekuracji Taty. Coś czuję, że gdy znajdziemy alternatywę dla rękawiczek i nową czapkę trzeba będzie zorganizować wyjazd w góry na sanki właśnie ;)

Gdy poszliśmy się przejść, Zosia bardzo dobrze radziła sobie na sankach. Momentami osuwała się na bok, ale wystarczała niewielka pomoc, żeby mogła jechać dalej bez przekrzywiania się. Franek w tym czasie okupował wózek siostry. Chyba w przyszłym roku pomyślimy nad zakupem dodatkowych sanek, skoro Zoszka tak dobrze sobie radzi 







6 komentarzy:

  1. A może sprobujcie kremorekawiczek ?
    https://farmona.pl/wp-content/uploads/2013/07/protect-zestaw-pop.jpg
    z tyłu widać krem ochronny do rąk, nie moge znaleźć samego na zdjęciu.
    Nie wiem, czy będą się nadawać do małych łapek, ale warto spróbować może, skoro Zoszka nie chce rękawiczek normalnych, może akurat ! :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, może faktycznie warto spróbować mocniejszego kremu :) Dzięki!

      Usuń
  2. Cóż za radość na buziaku Zosi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zdjecia��
    Czerwony nosek, szczerbaty usmiech i radosc w oczach

    OdpowiedzUsuń