niedziela, 28 października 2012

Obrazek z rehabilitacji

Mała, 4-letnia dziewczynka ubrana w specjalne buty i kombinezon do ćwiczeń. Stoi metr od materaca gimnastycznego. Zadanie: zrobić dwa-trzy kroki w stronę materaca i upaść tak, żeby nie obić kolan na podłodze. Niby proste, prawda? Dla niej, nie do końca. Zgranie tułowia, nóg i rąk nie jest proste. Żeby wyrobić prawidłową postawę ciała dziewczynka powtarza to samo ćwiczenie nie raz, ale setki razy w ciągu tygodnia, nie licząc innych zadań do wykonania. Po każdej udanej próbie, my - mamowa widownia - bijemy gromkie brawo. I tak tydzień po tygodniu, rok po roku. Tak łatwo jest się poddać, gdy coś wymaga większego wysiłku, a te dzieciaki nie mają wyjścia. Jeśli chcą choć trochę poprawić jakość swojego życia, musza poświęcić wiele godzin na żmudne ćwiczenia. Wytrwałość można liczyć w litrach wylanego potu, a czasem łez.
Kiedyś o niepełnosprawnych osobach myślałam sobie, aż wstyd się przyznać, "ojej, ale są biedne, tylu czynności nie potrafią wykonać". Niesamowite jak bardzo może zmienić się spojrzenie na niektóre sprawy. To co kiedyś wydawało mi się ułomnością, teraz postrzegam przez pryzmat dumy, bo wiem, ile wysiłku kosztuje zdobycie najmniejszej umiejętności. Kiedyś zastanawiałam się jakim człowiekiem będzie Zoszka jak dorośnie, teraz marzę o tym, by potrafiła zrobić kilka kroczków z czyjąś pomocą czy trochę więcej rozumiała. Niezła zmiana w nakreślaniu marzeń ;) Zosia, coś co powinno być zupełnie naturalne, zdobywa ciężką, mozolną pracą. Mocno wierzę w to, że kiedyś dojdziemy do tego radosnego momentu ćwiczenia pierwszych kroczków. I brawa też będą, a jak J!


*****

Mieliśmy dzisiaj ściągnąć gipsy, ale Zosia bardzo dobrze je zniosła przez weekend. Będziemy więc próbowali dorzucać, jeśli nadal wszystko będzie dobrze, kolejne dni ustawiania nóżek. A zaraz po ich zdjęciu pędem do obuwniczego, Zoszka nie ma jeszcze ocieplanych wysokich butów, dostosowanych do jej stópek. W gipsach mierzenie nie bardzo wchodzi w grę ;) W zeszłym roku kupiliśmy zwykłe zimowe buty z suwakiem z boku. Ich nakładanie było koszmarem. Włożenie do bucika stopy o ustawieniu baletkowym zajmowało wiele minut i często było kwitowane płaczem Zosi. Teraz już wiemy, że buty muszą być jednak specjalnie dobrane, koniecznie na rzepy. Na szczęście mamy już taki model namierzony.



Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku


Więcej informacji w zakładce "Konkurs na blog"

1 komentarz:

  1. idź Zosieńko do przodu i niech ten materac będzie coraz dalej :) buziaki!

    OdpowiedzUsuń