sobota, 2 marca 2013

Przyjaciel

Pamiętam pierwsze miesiące po wyjściu ze szpitala z Zoszką. Powiedziałam sobie wtedy, że żadnych dzieci więcej. PRZE-NI-GDY! Obrazy z OIOMU:  spadków saturacji, pogarszającego się z minuty na minutę stanu Zosi i błyskawicznego chrztu w inkubatorze, reanimacji dzieci, które leżały obok, operacji, codziennych kilkudziesięciominutowych wymian wenflonów wciąż były bardzo żywe w mojej pamięci. Myślałam, że nigdy już nie wymażę zapachu leków i płynów do odkażania oraz dźwięków saturatorów, pomp, CEPAP-ów czy kwilenia maluszków. 
Tyle bolesnych historii na kilkudziesięciu metrach kwadratowych.
Choroba Zosi była dla nas pierwszym w życiu doświadczeniem absolutnej bezradności. My - rodzice, szybka inkubatora, a za nią naszprycowana Meronemem i Vankomycyną nasza Zoszka, walcząca pod opieką lekarza bezradnie mówiącego: "Stan dziecka jest krytyczny, proszę spodziewać się najgorszego do rana."
I to nieznośne czekanie na jakąkolwiek informację z wibrującym w głowie "Co dalej???", czy powrót do pustego, koszmarnie cichego mieszkania słodko pachnącego małą Zosią.
Po wypisie do domu wściekałam się pomiędzy wyjazdami na wizyty kontrolne, badania i rehabilitacje. I tęskniłam za normalnym życiem. Mimo złości, to szalone tempo dawało jednak poczucie, że coś mogę zrobić i wraz z upływającym czasem stawałam się coraz bardziej przekonana, że uda nam się chwycić byka za rogi i pokazać mu gdzie jego miejsce.
Później była diagnoza - MPDz - i świadomość, że "to" nie minie, że choróbsko już zawsze będzie częścią życia naszej rodziny. Słyszałam wtedy mnóstwo głosów wokół, że teraz musimy wszystko poświęcić Zosi i skoncentrować się na jej leczeniu. Zgadzałam się z tym w 100%. 
Czas mijał i ku swojemu zaskoczeniu odkrywałam, że w "dzieciowej" kwestii staję się coraz mniej kategoryczna. Denerwujące było to uczucie. Wszystko poukładane, azymut obrany (szczęśliwie dało się go  pogodzić z połówką etatu w pracy), a tu pękanie blokad.
Upłynęło kilka kolejnych miesięcy. Zaczęłam miewać myśli, że może jednak fajnie by było, żeby Zoszka mogła mieć rodzeństwo. Przeplatało się to co prawda ze strachem, niepewnością i setką pytań jak pogodzić dotychczasową rzeczywistość z rewolucją, ale jednak wyraźnie jakaś furtka otworzyła się w mojej głowie. Oboje z Tatą mamy rodzeństwo i wiemy, że to fajna sprawa (choć jako młodsza wścibska siostra byłam pewnie nieraz wybitnie denerwująca ;)).
Natłok myśli jest nadal i chyba nie minie, a my od siedmiu miesięcy oswajamy się z wielkim "bum", które nas czeka. Zosia żyje sobie w błogiej nieświadomości, że już niedługo zacznie jej towarzyszyć mały Franio J Fajnie jest mieć przyjaciela, więc mamy nadzieję, że mimo drak na linii siostra - brat i trudności wynikających z Zoszkowej niepełnosprawności będą cieszyć się, że mają siebie nawzajem. 
Ale jak my to wszystko ogarniemy, nie wiem zupełnie J...



19 komentarzy:

  1. Gratulacje!!! to chyba jedna z trudniejszych decyzji do podjęcia dla nas rodziców i choć bardzo by się chciało to w naszym przypadku strach ma wielkie oczy, podziwiam i cieszę się razem z Wami, a wszystko samo się jakoś poukłada - a kto wie może właśnie Zosia będzie super siostrą i przy okazji będzie bardzo pomagała mamie :)
    ps. powodzenia w poszukiwaniu dobrego dentysty, bo stomatolog potrafiący pracować z dziećmi to już połowa sukcesu
    pozdrawiam i teraz jeszcze bardziej kibicuję :))
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje.
    Ogarniecie, wbrew pozorom wszystko jest do opanowania
    Będzie dobrze.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję! jakie piękne imię wybraliście!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zośka pewnie będzie super starszą siostrą. ;-)

    No cóż - ja nigdy nie miałam parcia na dzieci. A przeżycie z urodzeniem wcześniaka tym bardziej przekonały mnie do tego, że Jaś zostanie potencjalnym jedynakiem (no chyba, że - odpukać - coś nieplanowanego się zdarzy).

    Lekarz już mnie zapewnił, że damy radę donosić ciążę do końca - ale będę miała od początku ciąże zagrożoną - a ja przy moim trybie dnia ,nie mogę sobie pozwolić na leżenie brzuchem do góry całymi dniami. ;-)

    Ponoć - tak zapewniają mnie rodzice z większą ilością dzieci - ogarnięcie dwójki dzieci jest łatwiejsze.
    Ponoć - nie znam z doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję i na pewno wszystko się ułoży i dacie radę. Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje :-)

    Jeśli Franek będzie tak piekielnie piękny/przystojny jak Zoszka to będziesz miała pełne ręce pracy....;-)

    LucaNoah

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam i ciesze się, ze się zdecydowaliście :)
    Mam dokładnie te same obawy, przemyślenia. Wiem, że pewnego dnia będę mogła to samo napisać co Ty.
    Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka Wspaniala wiadomosc :-D - Zosia bedzie swietna starsza siostra:-))))) ze wszystkim sobie poradzicie - napewno - trzymam kciuki:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam 3 lata młodszego brata i nie wyobrażam sobie życia bez niego:) Jedynie słuszna decyzja, gratuluję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje z całego serducha:)))))

    OdpowiedzUsuń
  11. O, a ja dzisiaj dopiero doczytałam. Zbudowałaś tym postem napięcie, zbudowałaś. :D Ogromnie się cieszę i z serca wam gratuluję! Zdrowia dla was i ... na pewno pogodzicie wszystko! A Zosia będzie miała brata :))), który wytarga za ucho i mocno przytuli. ściskam was mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję!! My poki co mamy tkie postanowienie jak Wy wczesniej, ale moze po prostu musimy dojzec do decyzji kolejnego dzieciaczka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Martyna, mama Marysi i Michałkaponiedziałek, 04 marca, 2013

    Super wiadomość, gratuluję decyzji :-) U nas jest mała różnica wieku u dzieci (niecałe 2 lata) i jest wesoło, niekiedy bardzo wesoło... A to, że dacie sobie radę to jestem pewna. Już jesteście super zorganizowani. Nie wiem czy to jest u wszystkich "drugich" dzieci, ale u nas Michał jest dużo spokojniejszy niż Marysia.
    Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje:) Dacie radę na początku jest zawsze strach, apotem codzienność sama sie układa logistycznie.
    Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję!
    ... i zazdroszczę.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękujemy Wam wszystkim!
    P.S. Wiooooosnaaaaaaa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulujemy również :-)
    Świetnie prowadzony blog.
    Z wielką przyjemnością się czyta

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja to spóźniona jestem, że hej, ale i tak GORĄCO GRATULUJĘ!!!!
    A co do Ojomów i tych wszystkich rurek- wiem, znam i też mnie dreszcze przechodzą.... "Nic dwa razy się nie zdarza".....
    Uścisk.

    OdpowiedzUsuń