wtorek, 30 czerwca 2015

O nowej furze :)

Jeeest!
Doczekaliśmy się!
Zoszka nareszcie przesiadła się do wózka Rodeo amerykańskiej firmy Convaid (rozmiar 14).
Kimba służyła dzielnie, ale naturalną koleją rzeczy zużyła się dość mocno, a także przestała być tak dobrze dopasowana do Zosi jak na początku użytkowania.  
Testujemy nową furę od kilku dni i możemy stwierdzić, że posiada wiele przyjaznych rozwiązań, które sprawiają, że sprawdza się wyśmienicie!  
- wózek jest o 6 kg (!) lżejszy od starej Kimby II, co daje się wyraźnie odczuć w jego prowadzeniu, a także jest czynnikiem działającym zdecydowanie na korzyść naszych kręgosłupów, gdy np. musimy podnieść i włożyć stelaż do bagażnika samochodowego. Rodeo nie traci przy tym na stabilności i nie ma obawy, że dziecko może się przewrócić razem z wózkiem.
- ma bardzo szybkie i wygodne systemy składania (bez potrzeby wyjmowania pelot piersiowych - one również się składają ) czy pozycjonowania siedziska.


- materiały są dobrej jakości (w Kimbie do tej pory zaliczyliśmy problemy z aluminiowymi gwintami kół, które odkształcały się przy dokręcaniu, prucie się poszycia siedziska, nagminne gubienie się nakładek i śrubek, odklejanie się rzepów).
- brak pompowanych kół nie wpływa na komfort jazdy. Są zrobione z elastycznych, ale trwałych materiałów. Odpada też problem ewentualnego przebicia opony czy potrzeby okresowego dopompowywania.
- siedzisko jest dobrze wyprofilowane i brak klina między nóżkami nie wpływa na wyślizgiwanie się Zoszki do przodu, co zdarza się w innych wózkach. Jest przypięta trzypunktowym pasem bezpieczeństwa, który zaakceptowała bez większych problemów, ale siedzi na tyle dobrze, że pewnie za jakiś czas będziemy testować jazdę bez przypięcia. 
- torba, która znajduje się pod wózkiem jest naprawdę obszerna i jest do niej łatwy dostęp (w Kimbie było mikro-coś)
- wózek posiada wygodne podłokietniki, z których Zosia lubi korzystać. W razie potrzeby montujemy na nich stolik, który poza domem daje Zosi możliwość wygodnego jedzenia czy swobody w aktywnościach wymagających stolika właśnie. Genialne jest to, że stolik mieści się w torbie pod wózkiem (ten z zestawu Kimby musieliśmy nosić w rękach). 
- wózek ma węższy stelaż od Kimby, więc wszelkie manewry w windach/drzwiach/między przeszkodami są po prostu łatwiejsze.
- cały wózek mieści się wzdłuż bagażnika i zajmuje prawie jego połowę. Kimbę trzeba było układać w poprzek i zajmowała niemalże całą jego powierzchnię. Różnica jest naprawdę znacząca.

Jedyne zastrzeżenie, które ma Tata, to dość wąski rozstaw rączki, przy pomocy której popycha się wózek. Moim zdaniem szerokość jest idealna, więc pewnie znaczenie mają gabaryty osoby chwytającej za rączkę.

Dzięki nowemu wózkowi pozbyliśmy się już konieczności przekładania siedziska starej Kimby z bazy spacerowej na pokojową (dla kręgosłupa masakra). Kimba nas jednak nie opuści. Póki co będziemy ją wykorzystywać jako siedzisko do użytku domowego (choćby na czas jedzenia), a w przyszłości pewnie powędruje wraz z Zoszką do szkoły.

Wózek wyceniono na niemal 10.000PLN, a koszt jego zakupu został w pełni pokryty przez mojego pracodawcę, za co bardzo, bardzo DZIĘKUJEMY!

Do bardziej komfortowych spacerów, z radością, przystąp ☺!



2 komentarze:

  1. Fura super. A pracodawca zasługuje na medal. Brawo ten Pan lub Pani

    OdpowiedzUsuń